poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Swatche ostatnich zakupów.

Na początek, chciałabym wszystkim czytelniczkom złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji świąt Wielkanocnych. Wszystkiego co najlepsze! "Wesołych świąt" nie życzę, bo dobiegają one już końca, ale mam nadzieję, że dla każdej z Was były one radosne.:)

Dziś obiecane (i jak zwykle niedotrzymane.;)) swatche zakupowe. Niestety (albo stety), dwa dni poślizgu spowodowane natłokiem obowiązków i obchodzeniem moich własnych prywatnych urodzin, uniemożliwiły mi napisanie notki. Nie ma wyboru, trzeba wybaczyć.:)



 Na pierwszy ogień błyszczyk Stay with me w odcieniu 02 My favourite milkshake. Buteleczka wygląda tak jak na zdjęciu po lewej, za cenę 8,99zł dostajemy 4ml produktu. Nie jest to więc jakoś strasznie dużo, ale cena jest stosunkowo niska w porównaniu do jakości produktu.:)

  Błyszczyk ma ładny zapach, dobrą konsystencję, troszkę się lepi, ale nie ma tragedii, mi odpowiada.:) Dosyć długo utrzymuje się na ustach, chociaż mając go na sobie jakoś nie potrafię zapomnieć, ze on tam jest. Czytaj: jest dosyć ciężki i czuć cały czas, że coś na ustach mamy. Ale to tylko moja opinia i absolutnie mi to nie przeszkadza w używaniu produktu.






Zaskoczył mnie aplikator, ma kształt inne niż te, które do tej pory widziałam. Miałam sceptyczne nastawienie do faktu, że jest on bardzo giętki, z początku uniemożliwiało mi to przyciśnięcie go to ust z taka siłą jakbym chciała, bo po prostu się odginał. Po kilku użyciach przyzwyczaiłam się do niego i teraz uważam, że kształt aplikatora i jego giętkość sprawia, że nakładanie błyszczyka jest dużo łatwiejsze i przyjemniejsze. Nie zrobimy sobie krzywdy, kiedy będziemy chciały nałożyć go bez pomocy lusterka.:)





Swatche na ręce. jak widać, jest to jasnoróżowy, transparentny kolor.










Swatche na ustach. Po lewej, moje usta nagie, poniżej z błyszczykiem. Odcień jest zbliżony do mojego naturalnego koloru ust, toteż nie daje on jakiegoś spektakularnego efektu i koloryzacji, wygląda raczej jak bezbarwny błyszczyk, ładnie podkreśla różowy kolor ust.



Moim zdaniem jest to produkt godny polecenia. Dobra jakość za niewielkie pieniądze. Myślę, że nabędę jeszcze przynajmniej jeden odcień.:)


 Teraz lakiery. Tutaj za wiele do powiedzenia nie mam, bo po pierwsze z wszelkimi lakierami raczej średnio się lubię, a po drugie nie próbowałam ich na sobie, bo nie są dla mnie.;) Dlatego, obejrzeć możecie jedynie swatche na kartce.
 Wybrałam dwa kolory, które bardzo ciężko jest uchwycić na zdjęciach, więc postaram się je opisać słownie. Pierwszy to nr 43 'Where is the party?'. Brudny, ciemny fiolet, opalizujący na butelkową zieleń, brąz, złoto. Określiłabym go jako hmmm... mi się to kojarzy z przestrzenią kosmiczną.;d Może ktoś zrozumie o co mi chodzi. Jak na filmach pokazany jest cały wszechświat, to ma właśnie takie kolory. Drugie określenie jakie przychodzi mi do głowy, to benzynka. Bardzo oryginalny kolor, chociaż efekt zmieniających się kolorów nie jest tak mocny jak bym chciała.


Drugi kolor, to nr 52 'Out of my mind'. Również opalizujący i również trudny do uchwycenia, ale do opisania już łatwiejszy. Turkusowo niebieski, opalizujący na zieleń, ma drobniutkie drobinki.


Zdjęcia denek buteleczek, wrzucam dlatego, że widać tu najwierniej odwzorowane kolory. Na swatchach nie udało mi się tego uchwycić.



Cena 5,49zł za buteleczkę 5ml. jakości i trwałości nie ocenię, bo ich nie używałam.



 Ostatnia rzecz na dzisiaj, to pędzelek do smokey eyes. Nie ma co się zbyt dużo rozwodzić. Bardzo przyjemny w użytkowaniu, mięciutki, ładnie rozciera cienie, bardzo tani (5,99zł).

Fioletowe, syntetyczne włosie. Z mojego trochę wypada, nie wiem czy to ogólna wada tych pędzli, czy tylko mojego egzemplarza.:)

Essence'owy must have, polecam.:)





Paletki Inglota w osobnej notce, najprawdopodobniej już jutro.:)

2 komentarze:

  1. u mnie z ok 5 włosków wypadło ;(

    zapraszam do mojego bloga ;]
    zakupowe-szalenstwa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie podczas mycia tylko z jednego pędzleka wypadł jeden włosek.
    Błyszczyk ładnie się prezentuje na Twoich ustach, chyba go kupię :)
    Szkoda, że nie masz pudru, bo fajny jest :)

    OdpowiedzUsuń