poniedziałek, 2 stycznia 2012

Sylwestrowo! Moja relacja z imprezy.


Relacja sylwestrowa, w drugi dzień Nowego Roku? Nie za późno? A no nie, bo moja impreza Sylwestrowa w tym roku trwała bite 24 godziny! I za razem muszę oficjalnie przyznać, że jest to jak na razie pierwszy Sylwester który mi się w 100% podobał. Mam nadzieję, że nie ostatni.

Co robiłam? Najpierw razem z chłopakiem i znajomymi, wybraliśmy się na klubową imprezę sylwestrową, której na początku byłam bardzo przeciwna. Po pierwsze bilety były bardzo drogie, po drugie muzyka jaką zazwyczaj puszczają w tym klubie nie trafia w mój gust, no i po trzecie, najważniejsze, co to za Sylwester wśród obcych ludzi? Na imprezę do klubu można iść za tydzień i nie płacić za to 350zł.

No ale w końcu mnie namówili, w cenie biletu było jedzenie, picie bez ograniczeń, kręgle, dart a muzyka to miały być "hity minionych lat", więc w sumie moje argumenty zostały zbite. Jak się okazało na wejściu, pod hasłem "hity minionych lat" w rozumieniu DJ'a kryła się muzyka do weselnych przytupajek z lat 70, ale około 23 trochę się rozkręcił i potańczyłam sobie tak, że do dziś wszystko mnie boli.;)

Towarzystwo było w porządku, przede wszystkim bawiliśmy się w gronie najbliższych znajomych, podejrzewam że cena biletu odstraszyła imprezowych awanturników, nikt nie kręcił afer, czego trochę się bałam. Zarówno panowie jak i panie byli ładnie, elegancko ubrani (królowała czerń! jak weszłam to zaczęłam się zastanawiać, czy czasem nie trafiliśmy na stypę :p), a przedział wiekowy był bardzo rozległy, od 20 do 50 lat.:)

W tym czasie u mnie w domu również trwała impreza Sylwestrowa, którą organizowali moi rodzice. Mam bardzo rozrywkową mamę, która nie raz chodzi ze mną na imprezy do klubów (i wzbudza tam większe zainteresowanie panów, oczywiście w pozytywnym sensie, niż ja! ;d), koledzy wypytywali gdzie mam mamę, czemu ze mną nie przyszła itp, powiedziałam że mama ma imprezę w domu i w ten sposób, po imprezie klubowej pojechaliśmy do moich rodziców na after party.;) Goście się wymieniali, jedni odjeżdżali, drudzy przyjeżdżali, ostatecznie rozeszli się dopiero wczoraj około 20.
Zaliczam ta imprezę do jednych z bardziej udanych i mam nadzieję, że przesąd mówiący o tym że jaki sylwester i 1 stycznia, taki cały rok, się sprawdzi! :)

Poniżej kilka zdjęć, głównie tego jak byłam ubrana, twarze znajomych zamazane, bo nie chcę ich publikować bez zgody, zdjęć makijażu z bliska niestety nie zdążyłam zrobić, bo miałam mało czasu na przygotowania.

Oczywiście życzę wszystkim czytelnikom (zarówno tym obecnym jak i przyszłym ;)) szczęśliwego Nowego Roku, mam nadzieję, że wy również mieliście tak udanego Sylwestra jak ja i że wszyscy przywitaliśmy nowy, 2012 rok tak jak należy, oraz że przełoży się to na jego jakość.:)

W najbliższych dniach może zrobię małe podsumowanie minionego roku dla mojego bloga, wtedy zobaczymy, czy mam sobie życzyć, aby ten był równie udany, czy lepszy.:)

7 komentarzy:

  1. tez nie wyobrazam sobie sylwestra wsrod obcych.. wystarczy jedna znajoma osoba i juz idealnie:)
    slicznie wygladalas

    OdpowiedzUsuń
  2. wyglądałaś bajecznie :) cekiny w tego Sylwestra robiły furorę z tego co zaobserwowałam wśród znajomych i na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuję.:)
    Pannajoanna: Na mojej imprezie tylko ja byłam cekinowa.:P cała reszta na czarno, jedną dziewczynę widziałam w czerwonej sukience.:P Ale fakt, w sklepach zatrzęsienie cekinowych sukienek, spódniczek i topów, ja swoją kupiłam za 10zł w lumpeksie.:) Tydzień wisiała i nikt jej nie chciał, aż w końcu ja się zlitowałam.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześlicznie wyglądałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czesc, przegladajac Twojego bloga zauważyłam ze masz palete 120 cieni, mozesz napisac cos o niej. Chciałam kupic na allegro ale nie wiem czy warto.

    aha i jeszcze czy mozesz rowniez napisac o paletkach firmy Sleek


    pozdrawiam i dzieki z góry za opisanie

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuję.:)

    Anonimie: szczerze mówiąc, palety użyłam dosłownie 2 razy (mam pokaźną gamę kolorystyczną Inglota i zazwyczaj one mi wystarczają), niemniej jednak jeśli miałabym możliwość cofnąć się w czasie, to pewnie kupiłabym ją znowu, bo uważam że jest to rzecz, którą warto mieć jeśli lubi się eksperymentować z kolorami.

    Napisze o niej jakąś notkę i o sleekach również, jednak mam w planach kilka innych notek, więc może to trochę potrwać.:)
    Tematów do pisania i produktów do recenzowania mam mnóstwo, niestety czasu już mniej. Również pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń